25th TattooCon Dortmund 9-11 October 2020

Międzynarodowe wydarzenie TattooCon w Dortmundzie to targi tatuażu i konwencja tatuażu i stylu życia. Na ponad 12000 m2 w dwóch salach wystawowych zobaczyć można pokaz umiejętności artystów tatuażu i piercingu z całego świata.

Alicja miała przyjemność uczestniczyć w tej wyjątkowej imprezie. Jakie są jej wrażenia i doświadczenia? Zachęcamy do odbycia wraz z nią niezwykle ciekawej podróży.

 

Relacja z 25th TattooCon Dortmund

W tym roku niełatwo było organizatorom doprowadzić do stworzenia 25th TattooCon Dortmund. Do 2019 roku stanowiła miano międzynarodowej imprezy, nie mniej jednak w tym roku postanowiłam zwiedzić, zamiast praktycznie wziąć w niej udział. W takiej formie bez udziału wykonywania tatuażu czuję rodzaj aktywnego poznania artystów, dobrej zabawy wśród ludzi zaangażowanych w tę dziedzinę.

Ta konwencja była czymś wyjątkowym. Początek miłą niespodzianką, pakując się na 3-dniową przygodę okazało się że wygrałam bilety. Szukałam informacji na temat wydarzenia, które w przeciągu 5 dni miało już swoje miejsce. Poczytane info, ciekawostki konkursowe, postanowiłam zostawić komentarz w ramach możliwości zakwalifikowania się. „Uważam że osoba, która wygra wejściówki 2×3 dni powinna wnieść dużo pozytywnej energii, poznać wielu ludzi, rozgrzać atmosferę, aby jeszcze bardziej się uśmiechali”. W czwartek pakując się otrzymałam wiadomość że wygrałam te bilety. Świetnie!!! Wyczułam pewną płynność, pomyślałam, że prawdopodobnie czeka tam coś ciekawego na mnie. Że będzie konsensus.

Wejście było bardzo zorganizowane, piątek bardzo spokojny, niedługo po rozmowie z samym organizatorem zaczęło się przyjemne flow. Trafiłam w magiczne miejsce, które stało się moją osobistą galerią rzeźby, symboli, mantry, podziwu który wprowadzał przez spoiwo oglądania duchowych ozdób w pewien rodzaj medytacji, wyciszenia. Artysta chętnie wychodził opowiadając wszelkie znaczenia, ręcznie wykonanych wytworów wyobraźni opartych na własnych poglądach, egzotycznych podróżach, z których tworzył unikalną biżuterię z kamieni, kości, kryształów, drewna. Jedną z nich, która zaskoczyła mnie kompletnie, była bransoletka wykonana z widelca. Jego zęby zostały zawinięte, wplecione w kształt ośmiornicy. Zdumiewające.

W pierwszych 15 minutach podał mi do ręki kawałek drewna Palo Santo. Palo Santo to cudownie pachnące kadzidło o balsamicznym zapachu. To specjalne drewno kadzidła ma silną energetyczną moc czyszczącą. Stare kadzidło szamanów, które było używane do celów rytualnych. Zapach i energia rozniosła się wokół.

Spacerując między miejscami pracy artystów oczy zbiegały się, a wokół oczu pojawiały się zmarszczki uśmiechu. Kwestię higieny w obecnej sytuacji dopięto na ostatni guzik. Dużo przestrzeni, zapewniona wentylacja. Jednym ciekawym odczuciem było zapoznanie ludzi na zewnątrz, gdzie w danym czasie każdy mógł okazać swój uśmiech, wtedy robiło się nam bardzo miło.

Ta konwencja była inna. Każdy to czuł. Dzięki temu można było poznać doprawdy nowych uczestników, kolejna nowa odsłona. Czuć było w tym siłę i dobro sytuacji. Poznałam m.in. człowieka z Argentyny (z 20-letnim stażem wykonuje powierzchnię całego ciała) oraz Izraela, jeśli chodzi o inspirujące dalekie osobistości przebywające w kraju Niemiec. Nie zabrakło oczywiście naszych rodaków, którzy zajęli miejsca wygranych na podium w konkursie na „best of day”, „best of color” czy „Black and grey”.

Cały program dostępny tu (kliknij w link), w który wprowadzał nas przyjemny prowadzący Daniel Krause. Sam dodawał, że współczuje Jury: wybór bardzo trudny, Artyści pracowici, pomysłowi.

Zwiedzanie w stylu gościnnym pozwala na dłuższe pogawędki o stylu, o nasycenie koloru, jak to ukształtować by po zagojeniu skóry kolor był silny, o dokładności, sprawach czysto technicznych. Na przykład wymiana poglądów na temat maszyn bezprzewodowych i te poczucie, gdy słyszysz może jedną maszynę cewkową na całej konwencji. To tak, jakby zamienić fortepian na keyboard, dwa wybory znakomite pełne doznań. Świat się zmienia.

Idziemy dalej z duchem czasu.

Poczucie humoru, wiemy czym rozbawić ludzi by wywołać śmiech, do tego ciekawe ujęcia jakie można im wykonać by zatrzymać ciekawą chwilę na zdjęciu i podzielenie się tym w sieci wypełniło całość w sensowne spełnienie w zamiarze podgrzania atmosfery. Wspólne oznaczenie każdej osoby na Instagramie dodatkowo wzmacniało relację. Na konwencji się zżywamy w wyjątkowy sposób ze sobą. Dlatego raz na jakiś czas traktuję konwencję jak wyprawę po radość.

Tak przed sześcioma laty poznałam wokalistkę, która kompletnie mnie urzekła swoją barwą głosu i przekazaną emocją. W tym roku odbyły się jej dwa koncerty.

Jej perkusistę poznałam przypadkiem, gdy zapytał mnie o zdanie, na temat czaszki wpisanej w rzeźbie, po chwili rozmowy okazało się kim on jest.

W trakcie opowieści jak jestem nią zafascynowana, pojawia się sama Judith na naszym horyzoncie. Same miłe niespodzianki, takie spotkanie to marzenie od wielu lat.

Trzy dni i starasz się złapać każdą chwilę. Bardzo miło podpytywana byłam również w stoisku Wildcat, profesjonalna obsługa, pogaduchy o farbach oraz wprowadzenie w najnowsze modele igieł.

Na deser dawka dobrej muzyki z odczuciem dobrej imprezy.

Z pewnymi ludźmi nie można się rozstać, dopóki nie zostawi się wspólnie śladu własnego jestestwa. Zżyliśmy się i przypieczętowaliśmy to tatuażem, który wykonałam na jego twarzy.

On wkłada niesamowicie dużo energii w rzeźbę ozdobną. Przebywanie z nim to nauka.

Konsensus całego wydarzenia to książka alchemii, którą już zdążyłam wysłuchać w pracy w pierwszym tygodniu zaraz po konwencji.

Jadąc na tę konwencję wątpiłam by odbywały się seminaria, na które miałam ochotę uczestniczyć.

Tatuaże to moja zagadka codzienności. Jednak pierwsze miejsce, które odwiedziłam, Hexentrix u Saphir z Izraela to były trzydniowe seminaria w świecie symboliki duchowej, zasad chemicznych, symboliki alchemii rzeźby w kościach, spirytualna podróż, zmrużonym okiem w kalejdoskopie doświadczeń innych ludzi. Poszukując własnego stylu, własną drogą zagłębiłam się w alchemię duchowego rozwoju. To był konsensus. To moje ulubione postrzeganie rzeczywistości.

Więcej zdjęć z 25th TattooCon Dortmund: